Zarówno redakcja, jak i korekta polegają na sprawdzaniu tekstu pod kątem językowym. Ta pierwsza jest jednak bardziej pogłębiona, trwa dłużej i… kosztuje więcej. W tym artykule wyjaśniam szczegółowo, czym się różnią te dwie usługi.

Co to jest redakcja tekstu?

Redakcja tekstu to tzw. pierwsze czytanie po autorze. Zwykle eliminuje większość błędów (większość, nie wszystkie). Do redakcji powinny zostać skierowane długie teksty, np. książki, doktoraty, e-booki – ponieważ na tym etapie oceniana jest ich spójność.

W redakcji sprawdzam tekst na 4 poziomach:

  1. strukturalnym (np. wskazuję miejsca niespójnej fabuły, błędy logiczne, braki, ujednolicam zapisy, sugeruję rozwinięcie myśli, sprawdzam źródła, proponuję dostosowanie do polskich realiów itp.),
  2. stylistycznym (eliminuję: skróty myślowe, zbyt wiele przymiotników, za trudne słownictwo, żargon, bełkot, wtrącenia modnych wyrazów, powtarzanie tej samej treści, wprowadzam płynne przejścia między akapitami),
  3. składniowym (eliminuję powtórzenia, sprawdzam związki frazeologiczne, długość i logiczny układ zdań, elementy łączące wypowiedzenia, zaimki, operatory międzyzdaniowe, bliskość podmiotu i orzeczenia),
  4. leksykalnym (tu najczęściej poprawiam literówki, proponuję wyrazy, które będą brzmiały lepiej, ale nadal zachowają sens wypowiedzi).

To wszystko robię w Wordzie (albo w Google Docs) w trybie śledzenia zmian i w komentarzach – autor widzi wszystkie mojej poprawki, zgadza się na nie albo nie. Nie przewracam tekstu do góry nogami! Zachowuję autorski styl. Nie hejtuję, nie krytykuję, z życzliwością odnoszę się do topornych fragmentów tekstu.

Redakcja tekstu – przykłady

Oto przykładowe komentarze, które dodawałam podczas redakcji tekstu:

czym się różni redakcja od korekty

Co to jest korekta tekstu?

Korekta tekstu to tzw. kolejne czytania tekstu po redaktorze (wtedy zmiany nadal nanosi się w Wordzie) i po składzie (wtedy zmiany nanosi się w pliku PDF lub na papierze). Konfiguracje korekt i czytań mogą być różne w zależności od wydawcy.

Na tym etapie nie wnikam już w merytorykę ani fabułę. Najczęściej poprawiam tu literówki, przecinki i powtórzenia. Można powiedzieć, że korekta obejmuje składnię i leksykę, czyli mniej więcej połowę zakresu pracy z redakcji. Granica jest jednak płynna. Jeśli wykonuję korektę w Wordzie i rzuca mi się w oczy błąd logiczny czy stylistyczny, to nie pomijam go tylko dlatego, że należało go poprawić na wcześniejszym etapie.

Z kolei w korekcie poskładowej, w PDF-ie lub na papierze, oprócz poprawności językowej sprawdzam również poprawność edytorską (tzw. błędy składu) – pojedyncze literki na końcach wersów i zdania na końcu akapitu, dzielenie wyrazów, żywe paginy, światła międzyliterowe, cytaty blokowe. Tutaj już nie można zmienić nic, co mogłoby mieć wpływ na przesunięcie się tekstu na stronie.

Opisane wyżej czynności dotyczą długich tekstów, ale często do korekty dostaję krótkie artykuły blogowe, treści na stronę internetową, newslettery, krótsze artykuły naukowe, opowiadania, dokumenty urzędowe, foldery reklamowe, referaty.

Zatem czym się różni redakcja od korekty?

Żeby to wyjaśnić, wrócę do jednego z wcześniejszych moich tekstów – „Literackie pranie, czyli co jest najtrudniejsze w pracy korektora?”. Ten artykuł zakończyłam metaforą tekstylno-pralniczą, w której porównałam redakcję do pralki: oczyści materiał z brudu, ale nie zmieni koloru ani kroju. Zwracałam tam waszą uwagę, że jeśli kolor blaknie, a kształt ubrań się rozchodzi, to przyczyną tego jest słaba jakość materiału.

Oczywiście można wlać Perwollu i wzmocnić kolor, ale nie będzie można w nieskończoność poprawiać słabego wykonania. Zadbajcie o dobrą jakość tekstu – dajcie czytelnikowi merytoryczną wartość i wciągającą fabułę, a czyszczenie na błysk zostawcie dobremu redaktorowi.

Pozostając w tematach tekstylno-pralniczych, można porównać korektę do… prasowania. Lubię prasować. Serio. Jestem chyba jedną z niewielu osób na świecie, które lubią to zajęcie. I jest tak chyba dlatego, że prasowanie ma sporo wspólnego z korektą tekstu.

Kiedy już redaktor wypierze tekst, wiesza go na suszarce albo odpala suszarkę bębnową. Tak czy siak tekst nadal jest wygnieciony po praniu i nie da się z nim jeszcze wyjść do ludzi. Wtedy korektor bierze żelazko i wygładza materiał. Musi być precyzyjny, dbać o szczegóły, zajrzeć do każdego zagięcia i delikatnie wyrównać niedoskonałości, które jeszcze czytelnikowi mogłoby się rzucić w oczy.

Potem jest jeszcze skład – czyli umieszczenie tekstu na odpowiednich półkach w szafie lub na wieszakach – i korekta poskładowa – jako ostatni rzut oka na efekt końcowy. Ubrani w tak elegancki tekst możecie iść na niedzielny obiad do teściowej.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że zarówno przykłady, jak i porównanie do – skądinąd znienawidzonych – codziennych czynności, pozwoliło wam lepiej zrozumieć, na czym polega redakcja i korekta tekstu. Jeżeli i wy chcecie pozytywnie zaskoczyć teściową… to znaczy czytelnika – napiszcie do mnie maila lub wiadomość na Messengerze.

, , , , ,

Leave Your Comments

Your email address will not be published. Required fields are marked *